Łódzkie Czyta

O GRZESIU KŁAMCZUCHU I JEGO CIOCI

- Wrzuciłeś, Grzesiu, list do skrzynki, jak prosiłam?
- List, proszę cioci? List? Wrzuciłem, ciociu miła!
- Nie kłamiesz, Grzesiu? Lepiej przyznaj się, kochanie!
- Jak ciocię kocham, proszę cioci, że nie kłamię!

- Oj, Grzesiu kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci!
- Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę cioci!
- Wuj Leon czeka na ten list, więc daj mi słowo.
- No, słowo daję! I pamiętam szczegółowo:
            List był do wuja Leona,
            A skrzynka była czerwona,
            A koperta...no, taka... tego...
            Nic takiego nadzwyczajnego,
            A na kopercie - nazwisko
            I Łódz... i ta ulica z numerem,
            I pamiętam wszystko:
            Że znaczek był z Belwederem,
            A jak wrzucałem list do skrzynki,
            To przechodził tatuś Halinki,
            I jeden oficer też wrzucał,
            Wysoki - wysoki,
            Taki wysoki, że jak wrzucał, to kucał,
            I jechała taksówka... i powóz…

            I krowę prowadzili… i trąbił autobus,
            I szły jakieś trzy dziewczynki,
            Jak wrzucałem ten list do skrzynki...


Ciocia głową pokiwała,
Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia:
- Oj, Grzesiu, Grzesiu!
Przecież ja ci wcale nie dałam
Żadnego listu do wrzucenia!...

 

Z tomiku Wiersze dla dzieci (1973)

 


Partnerzy