Łódzkie Czyta

WIERSZ TUWIMA NA DZIŚ

Codziennie jeden wiersz Tuwima.

EROTYK O BZACH

Bzy gęsto sterczą sztorcem,
gruboziarniste i mokre,
stokrotne, gotowym wierszem, radośnie rozrosłe bzy.
O szóstej rano wstałaś,
dziewczyno z prężnym sercem,
i łamiesz, z miłości dla mnie, promieniejące bzy.

Tak wcześnie i już tak gorąco.
A cóż dopiero w południe,
gdy jeszcze mocniej w nozdrza uderzą zerwane bzy!
Dziewczyno na palcach wspięta,
której ręce tak czule,
z taką nadzieją chwytają coraz pełniejsze gałęzie!
Dziewczyno bardzo szczęśliwa,
z listem wycałowanym,
z listem okrutnie krótkim,
cóż na niemiłość poradzę?

Trzęsę się twoim szczęściem
i drżę jak targane bzy.

Z tomiku Rzecz Czarnoleska (1929)


[JANOWI KOCHANOWSKIEMU…]

                l
Janowi Kochanowskiemu
Meldują posłusznie poeci:
- Praojcze! Składamy raport
Z czterech pośmiertnych stuleci.

Przybyło babilonu
I ksiąg, i chytrych maszyn,
A my z uśmiechem trwamy
W nieziemskim obłędzie naszym.

Wciąż między niebem i ziemią
Rozruch wre nieustanny
I judzą nas uwodne
Apollinowe panny.

Słońcu mówimy: słońce!
Wiatrowi wzdychamy: wietrze!
W podgwiezdnych samolotach
Składamy słowa odwieczne.

         2
Był Las, nie było nas,
Las będzie, gdy nas nie będzie:
Lutnia, trącona choć raz,
Strunami rozdziera czas
I gędzie.
Nieśmiertelna to rzecz
Owo muzyckie narzędzie.
Murszeją pyszne trony,
Gniją szkarłatne opończe,
Twoich królów korony
W muzeach drzemią, Praojcze!

Rdzewieje hardy miecz,
Głuchnie królewskie orędzie.
A nieśmiertelna rzecz
Owo muzyckie narzędzie.

Z tomu Dzieła. 2 (1955)


VANITAS

Marność marności wszystko. Czy z ducha, czy z ciała,
Czy ogrom pracy Bożej, czy kruche maleństwo,
Czy dokonanych czynówchełpliwość zuchwała,
Czy słów tajemne piekno i myśli szaleństwo.

Marność marności wszystko! Wieki i godziny
Jednakowym bezcelem mijają niezmiennie.
Głuchej nieskończoności wieczne narodziny
I wschody i zachody - codziennie, codziennie.

I tylko wieczna Prawda wiecznego Chrystusa
Jednem mgnieniem DOBROCI - wszystko uprzytomnia!
A bez niej - obłęd chyba lub słodka pokusa:
Vanitas vanitatum et vanitas omnia.

Z tomiku Sokrates tańczący (1919)


WARSZAWA

Jaka wielka jest Warszawa!
Ile domów, ile ludzi!
Ile dumy i radości
W sercach nam stolica budzi!

Ile ulic, szkół, ogrodów,
Placów, sklepów, ruchu, gwaru,
Kin, teatrów, samochodów
i spacerów i obszaru!

Aż się stara Wisła cieszy,
Że stolica tak urosła,
Bo pamięta ją maleńką,
A dziś taka jest dorosła.

 

Z tomiku Julian Tuwim dzieciom (1990)


LITANIA

Modlę się, Boże, żarliwie,
Modlę się, Boże, serdecznie:
Za krzywdę upokorzonych,
Za drżenie oczekujących,
Za wieczny niepowrót zmarłych,
Za konających bezsilność,
Za smutek niezrozumianych,
Za beznadziejnie proszących,
Za obrażonych, wyśmianych,
Za głupich, złych i maluczkich,
Za tych, co biegną zdyszani
Do najbliższego doktora,
Za tych, co z miasta wracają
Z bijącem sercem do domu,
Za potrąconych grubiańsko,
Za wygwizdanych w teatrze,
Za nudnych, brzydkich, niezdarnych,
Za słabych, bitych, gnębionych,
Za tych, co usnąć nie mogą,
Za tych, co śmierci się boją,
Za czekających w aptekach,
I za spóźnionych na pociąg,
- ZA WSZYSTKICH MIESZKAŃCÓW ŚWIATA,
Za ich kłopoty, frasunki,
Troski, przykrości, zmartwienia,
Za niepokoje i bóle,
Tęsknoty, niepowodzenia,
Za każde drgnienie najmniejsze,
Co nie jest szczęściem, radością,
Która niech ludziom tym wiecznie
Przyświeca jeno życzliwie -
Modlę się, Boże, serdecznie,
Modlę się, Boże, żarliwie!

Z tomiku Sokrates tańczący (1920)


PTASIE PLOTKI

Przyszła gąska do kaczuszki,
Obgadały kurze nóżki.

Do indyczki przyszła kurka,
Obgadały kacze piórka.

Przyszła kaczka do perliczki,
Obgadały dziób indyczki.

Kaczka kaczce wykwakała,
Co gęś o niej nagęgała.

Na to rzekła gęś, że kaczka
Jest złodziejka i pijaczka.

O indyczce zaś pantarka
Powiedziała, że plotkarka.

Teraz bójka wśród podwórka,
Że aż lecą barwne piórka.

Z tomiku Julian Tuwim dzieciom (1990)


ZADYMKA

         Józefowi Wittlinowi

Senność gęsta jak śnieg i krążąca jak śnieg
Zasypuje śnieżnemi płatkami sennemi
Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek
I te ślady bezładnych moich kroków po ziemi.

Jeśli chcę, mogę spać; jeśli chcę, mogą wstać,
Siąść przy oknie z gazetą z zeszłego tygodnia,
Albo iść w senność dnia - wtedy inny, nie ja,
Siedząc w oknie, zobaczy dalekiego przechodnia.

Czy to dobrze, czy źle: tak usypiać we mgle?
Szeptać wieści pośnieżne, podzwonne, spóźnione?
Czy to dobrze, czy źle: snuć się cieniem na tle
Kołującej śnieżycy i epoki przyćmionej?

Śnieg pierzyną mi legł, wiek godziną mi zbiegł
W białej drzemce, puszystym, przyprószonym spacerze.
Bezprzyczynny mój dzień, bezsensowny mój wiek
Składam wierszom powolnym w ofierze.

Z tomiku Treść gorejąca (1936)


NAUCZYCIELKA

Piąta rano. Na czym ja
Tę bezsenną noc spędziłem?
Na tym, by przyłapać chwilę -
Pierwszą chwilę twego dnia.

Ciemny i skostniały brzask
Mży na szybie wiejskiej chaty,
Przez gwiaździste mroźne kwiaty
Świecą blade sople gwiazd.

Z tomu Dzieła. 2 (1955)


SPOSTRZEŻENIE

W naturze nie ma linii prostej,
Ludzki to wymysł sztuczny,
Patrząc w skłębione żyworosty,
Chaosu, chaosu się uczmy.

Pogięty, kręty i strzępiasty
Jest każdy stwór w naturze,
A prostą linią łączą gwiazdy
Głupcy i tchórze.

Z tomu Dzieła. 2 (1955)


O NAS ZAKOCHANYCH

            ... Bój to będzie ostatni
            (Z pieśni)

 

My — ze wszystkimi naszymi błędami,
Tu z jakąś winą, a ówdzie i z grzechem,
My, twardzi, szorstcy, nieprzejednani,
Z zaciśniętymi kamiennie pięściami —
Ach, mimo wszystko jesteśmy uśmiechem,
Ziemi majowej szczęśliwym oddechem,
Słońcem młodzieńczym na świeżej polanie,
Świtem, pachnącym igliwiem leśnym,
Ust niecierpliwych słodkim pośpiechem —
— Oto, kto my jesteśmy. 

I takich właśnie — błądzących często,
Gniewnych, zaciekłych w Ostatnim Boju,
Tu z błędem smutnym, tam z winą ciężką,
Trudnych, surowych, ugrzęzłych w znoju,
Takich nas wspomni wieczne Zwycięstwo,
Wspomną stulecia szczęścia, pokoju —
Ale tak wspomną, jak się wspomina
Ziemi majowej tchnienie szczęśliwe,
Świt przesycony leśnym igliwiem,
I tę polanę... gdzie ta dziewczyna...
I ten wiersz do Niej... jak się zaczynał?... 

Jakoś najtkliwiej i najboleśniej:
"Mglistą, daleką widzę cię we śnie,
Moja jedyna..."
— Oto, kto my jesteśmy.

            14 VIII 1950

Z tomiku Dzieła. 2 (1955)


Partnerzy