Łódzkie Czyta

WIERSZ TUWIMA NA DZIŚ

Codziennie jeden wiersz Tuwima.

SIÓDMA JESIEŃ

Przyszła ciszą miłosierna ksieni:
Siódma jesień - najzłotsza, najsłodsza
Z wszystkich złotych i słodkich jesieni.

Moja jedna - jedyna - kochana!

Przyszła ciszą - drogą długich cieni,
Naszych cieni od dawnych jesieni,
I wszeptała się w nas, zadumana...

Moja jedna - jedyna - kochana!

Tyś ta sama - o siedem lat młodsza,
Prześwietlona, wypatrzona wzrokiem,
Smętniejącym w życiu z każdym rokiem
I stęsknionym tej świętej jesieni,
Co na zawsze się w duszę wpromieni!...

No i przyszła - najsłodsza, najzłotsza,
Przyszła ciszą - drogą naszych cieni...
Jeno patrzeć - a park się rozszumi,
Moja jedna - jedyna - kochana!
Jeno patrzeć - a lata dziecięce,
Moja jedna - jedyna - kochana,
Zaniemówią w nas szczęściem i trwogą,
I wzruszeniem nam głos się przytłumi,
I ściśniemy po raz pierwszy ręce,
Co już nigdy się żegnać nie mogą!
I znów, drżeniem sprzed laty wzruszeni,
Rozwiośnimy się w pierwszej jesieni,
Moja jedna - jedyna - kochana,
Zawsze tamta i zawsze ta sama,
Z mojej pierwszej i siódmej jesieni!

Z tomiku Siódma jesień (1927)


BERLIN 1913

O, smętne, śnieżne, nevermore!
Dni utracone, ukochane!
Widzę cię znów w Cafe du Nord
W mroźny, mglisty poranek.

Strach, słodki strach od stóp do głów,
Dygot błękitnych, czułych nerwów,
I sen był znów, i list był znów:
Mgła legendarnych perfum.

Lecz nie ma mnie i nie ma mnie,
I nigdy w życiu mnie nie będzie.
Zostanę w liście, zostanę w śnie,
W tkliwej, śnieżnej legendzie.

Nic o tem nie wiesz. Czekasz, drżąc.
Dzień sennie sypie się i szepce.
Ach, serce moje i młodość mą
W srebrnej nosisz torebce.

Wczoraj? A co to było? Tak:
Carmen, kareta, wino, walce...
Mignęło w oczach. Nic - to ptak,
Wyszyty na woalce.

Pusto i ciepło w tym Cafe.
Zima się w oknie szronem perli.
Nie przyjdę. Idź. Nie spotkasz mnie.
…Wielki, wielki jest Berlin.

Z tomiku Słowa we krwi (1926)


JAK WIERSZ POWSTAJE

Liryzm przedziwny. Liryzm chwil.
Css... Czeka dusza na zdarzenie,
Na nieuchwytne „coś..." (wzruszenie
I styl odczuwań, ton i styl...)

A potem - słowo. Pierwsze z słów
Zwykle jak błysk przez myśl przechodzi
I w samo sedno stylu godzi
I każe duszy: dalej mów!

A wtedy - wicher! Wtedy - szał!
Mus i tyrański rozkaz chwili!
A potem - spokój. Skroń się chyli
I jeno łkałbyś... słodko łkał...

9 XI 1915

Z tomiku Czyhanie na Boga (1918)


KOŃ

Koniu płomienny, koniu mój gniewny
Z apollinowej stajni!
Kto zawołaniem zbudzi nas śpiewnem
I wieść, i drogę oznajmi?
Ze snów zapadłych głucho krzyczący
Z tobą nocami się zmagam
I obudzony rżeniem twem grzmiącem
Skrzydlaty słyszę huragan.
Czemu mnie widmem straszysz obłocznem,
Tętniący w świata bezkresie?
Kiedyż mnie cwałem, rumaku skoczny,
Do czarnolasu poniesiesz?
A tam nie miody, nie srebrne wody
Z prastarej lipy bryzną.
Tam niebo w łunach, bory w piorunach,
Pożar nad wieczną ojczyzną.

Z tomiku Rzecz czarnoleska (1929)


***

ST.

Pokochałem Cię o wiośnie,
Zapomniałem – o jesieni.
(W duszy żal mi wielki rośnie,
W oku smutna łza się mieni).
Śnieg się sypie kwieciem białem
I cichutko prószy, prószy…
Pokochałem – zapomniałem…
(Wielki żal mi rośnie w duszy…)
Coś pamiętam… coś bezgłośnie
Śnieg mi szepce tchnieniem białem:
Pokochałem Cię o wiośnie,
O jesieni – zapomniałem…

Z tomiku Juwenilia. 2 (1990)


COMMEDIA DIVINA

A jednak we Florencji załamałem ręce
Zimne stelle dantejskie błagając o słowo.
Trzynastowieczny, suchy, tworzący surowo,
Stąd patrzał w gwiazdy nasze, w dziwacznej Firenze.

I była jedna chwila, kiedy wspólnem sercem
Uderzyła skróś wieki jedna miłość w niebo.
I spadło gwiezdnym deszczem pięć tysięcy tercyn
Na rozmodlone usta poety obcego.

Z tomiku Rzecz czarnoleska (1929)


ŚMIERĆ

Przyniósł jej kwiaty o jesieni,
     (Mój Boże...)
Tuberozy przyniósł jej śmiertelne.

I byli w miłość zapatrzeni,
     (Mój Boże...)
W jakieś wielkie szczęście niepodzielne.

Mówiła: „Zostań, zostań ze mną,
     (Mój Boże...)
Będę twoją w tę noc, mój jedyny!

Będziemy sami nocą ciemną,
     (Mój Boże...)
Będą dzisiaj nasze zaślubiny...

Zamknę drzwi, nie będzie słychać,
     (Mój Boże...)
Że tu jest mój miły Narzeczony”...

A gdy poszła drzwi zamykać,
     (Mój Boże!!!)
Ktoś je mocno szarpnął z drugiej strony.


Z tomiku Czyhanie na Boga (1918)


TĘSKNOTA

Uparła się moja tęsknota,
Uparł się dziki mój żal,
Że muszę ciebie zobaczyć.

A była słota jesienna,
Słota...
(Litość miej! Wyjdź!)

Pod oknami twojemi chodziłem,
(Rozpaczy kamienna!)
I z żalu wyłem, jak pies!
Bo uparła się moja tęsknota,
Bo uparł się dziki mój żal,
Że muszę ciebie zobaczyć...

Trzeba się było chyba zsobaczyć:
Upokorzyć się prośbą haniebną,
Iść tam do ciebie - prosić!!
Co? Na klęczkach cię błagać,
Wstyd najstraszniejszy znosić!
Tego chcesz?
- Byś mnie pogardą zaczęła smagać,
Dziewko!!
Bym ryczał, skamlał, jak zwierz:
„Litość miej!!”
A tobie, psiakrew, nieochota!
A tobie w rozpaczy mej
Przeszkadza słota:
Mokro...mgła...chlupot błota!...

…A uparła się moja tęsknota,
A uparła się moja tęsknota!...

4 XI 1915

Z tomiku Czyhanie na Boga (1918)


PEŁNIA

Rozkwitło we mnie serce niby pąk różany!
Pojona obietnicą radosnego żniwa
Uśmiecha mi się zdradnie Wesołość szczęśliwa
I patrzę w nią zalotnie młody, rozkochany…

Wesoło nam, wesoło, jak w oczach dziecięcia,
Gdy goni po ogrodzie stubarwne motyle…
I szczęśliwiśmy myślą, że za małą chwilę
Padniemy sobie w słodkie, kwitnące objęcia.

Z tomiku Juwenilia. 1 (1990)


MOJA RZECZ

Moja rzecz – przetwarzanie,
Fermentować w przemianie,
Żebym się spalał, w ogniu wyzwalał,
Żebym się w kroplę światła zespalał,
W umiłowanie.

Moja rzecz – rzecz w zenicie,
Ani śmierć, ani życie.
Ostatnia, czysta, rzecz macierzysta,
Przez wieki wieków trwa przeźroczysta
Punktem na szczycie.

Z tomiku Rzecz czarnoleska (1929)


Partnerzy


 




 

Najbliższe wydarzenia

Brak wydarzeń